Daubmannus… czyli skąd w ogóle ten Słownik…

Dziś kolega nasz Maciek Filipczuk odnalazł trop królewiecki, czyli właściwie sedno. No bo jeśli kiedyśtamkiedyś księżniczka Ateh wysłała w świat swoje papugi, jeśli badaczom kwestii chazarskich deptali po piętach przedstawiciele rasy starszej, skutecznie dość uniemożliwiając im spotkanie, to jak to się stało, że Słownik istnieje? I że można go nabyć, nawet dziś, przeczytać, jest i ciągle wysyła nas w drogę…

Otóż.

„…Po bitwie, gdy wszystko ucichło, wyszedłem z ukrycia i zebrałem te papiery. (…) Potem udałem się do Polski, by uczynić to, do czego Nikon za nic nie chciał dopuścić. Znalazłem drukarza i sprzedałem mu wszystkie trzy chazarskie słowniki: hebrajski – znaleziony na polu bitwy, grecki – przygotowany na polecenie Avrama Brankovicia, i arabski, który przywiózł Masudi, tłumacz snów. Drukarz nazywał się Daubmannus; cierpiał na chorobę, która dopiero w piątym pokoleniu dojrzewa i powoduje śmierć. (…) Na dzień rzezi niewiniątek w 1690 roku ukończyłem tę pracę, a śnieg i mróz był taki, że paznokcie schodziły. Ze spisu alfabetycznego Brankovicia, z leksykonu Masudiego i żydowskiego glosarium przechowanego w sakwie młodzieńca o czerwonych oczach złożyłem coś w rodzaju Słownika Chazarskiego i przekazałem drukarzowi. Daubmannus wziął wszystkie trzy księgi – czerwoną, zieloną i żółtą – i powiedział, że je wydrukuje.”
(z listu Teoktista Nikoljskiego do patriarchy Peći, pisanego w głębokich ciemnościach, prochem strzelniczym, zmieszanym ze śliną; M. Pavić, „Słownik Chazarski”)

No i kto by myślał, że to wszystko fikcja (poza samym faktem istnienia kiedyś i dzieś Chazarów), ten się grubo myli…

johan Daubmann

Jan Daubmann (inaczej Johann Daubmann lub Taubmann) był drukarzem z Saksonii. Nie wiemy dokładnie, kiedy się urodził. W latach 1545-1554 prowadził drukarnię w Norymberdze, w 1554 roku na zaproszenie księcia Albrechta Pruskiego przeniósł się do Królewca. Pełnił tutaj funkcję drukarza uniwersyteckiego, prowadził odlewnię czcionek, drukarnię i skład księgarski aż do swojej śmierci w 1573 roku. Potem przedsiębiorstwo jeszcze przez czas jakiś prowadziła jego żona oraz dwie córki: Kordula Osterbergowa oraz Sybilla Daubmann. W drukarni Daubannusa wydawano książki po łacinie, polsku, niemiecku i litewsku (między innymi pierwszy chyba taki wielki słownik łacińsko-polski: Lexicon Latino-Polonicum ex optimis Latinae linguae scriptoribus concinnatum Jana Mączyńskiego, wydany w 1564 roku).
Tutaj całkiem spory spis dzieł:
http://thesaurus.cerl.org/record/cni00045068

A tutaj trochę informacji jeszcze:
http://www.spxvi.edu.pl/kanon/osoby/?id=20

A tutaj trzy księgi wydane w drukarni Daubmannusa:
http://www.polona.pl/item/5158058/0/
(jakby co, to w wyszukiwarkę Polony wystarczy wpisać Jan Daubmann)

Daubmannus ponoć miał cudowny uśmiech. Uśmiechu zatem!
I dzięki, Maćku!!!

 

Reklamy

Informacje o Parparusza Wędrowna Wytwórnia Zdarzeń

Zawsze w drodze... Always on the way... Siempre en camino... Sempre in cammino...
Ten wpis został opublikowany w kategorii geografia słownika, inspiracje, marginalia, obrazy, Uncategorized, źródła i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s