Bajka o staruszku

Był sobie mały stary staruszek, który nie miał żony ani dzieci.
Chodził i podpierał się laską.
Pewnego dnia przypomniał sobie dom swego dzieciństwa, i jaki był piękny.
Zebrał gałęzie, a potem zrobił z nich deski. A z tych desek dom, i jaki był piękny!
A potem ożenił się ze staruszką, która nie była wcale ani stara, ani mała, tylko wysoka i młoda. I ona urodziła mu synka.
A ten synek chodził do lasu na jagody.
Wyciągał nóż i ciach! ciach! ciach! Ścinał jagody i przynosił je do domu.
Gotowali zupę jagodową i pili ją przez słomkę.
A pewnego dnia ich dom odleciał – wtedy gdy pojechali do miasta sprzedać sweter,
który był za mały na matkę, ojca, syna, dziadka i babcię. No po prostu ten dom odleciał.
No dobra, oni też tam byli.
Zaczyna się historia o czarnoksiężniku z krainy Oz, a właściwie o czarnoksiężniczce z krainy Oz, mamo, o czarnoksiężniczce!

Reklamy

Informacje o Parparusza Wędrowna Wytwórnia Zdarzeń

Zawsze w drodze... Always on the way... Siempre en camino... Sempre in cammino...
Ten wpis został opublikowany w kategorii marginalia, opowieści lelozyjskie i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s